Przebiśniegi

W ogrodach, w lasach, na polanach – bielą się przebiśniegi. Zimy mamy ostatnio bardzo łagodne, więc -wbrew swej nazwie – rzadko mają okazję przebijać się do słońca przez warstwy śniegu. Niemniej jednak należy podziwiać te drobniutkie kwiatki za wytrwałość i… odwagę, bowiem to właśnie one torują drogę ku wiośnie wszystkim innym roślinom.
Pamiętam je z dzieciństwa, rosnące w ogródku mojej babci, tuż przy dróżce okalającej dom. Niestety, pewnego dnia ktoś z rodziny wpadł na pomysł, by dróżkę wybetonować, zahaczając niefortunnie o miejsce, w którym rosły. Cóż, beton to nie śnieg, niestety…
Przebiśniegi (Galanthus nivalis), zwane również śnieżyczkami (a w dawnych czasach gładyszami), to byliny z rodziny amarylkowatych. W Polsce, jak i w wielu innych krajach, podlegają ochronie gatunkowej na stanowiskach dzikich. Legenda głosi, że to właśnie dzięki nim, zastosowanym jako odtrutka, Odyseusz powrócił do świata żywych po knowaniach podstępnej Kirke. Może coś w tym jest, ponieważ przebiśniegi, poza tym, że są roślinami silnie trującymi, mają szerokie zastosowanie w farmacji – głównie w chorobach o podłożu neurologicznym, a także w leczeniu Alzheimera. Niestety, ich przypadkowe zjedzenie przez zwierzęta, nawet tak duże jak krowy czy owce, często prowadzi do utraty przytomności. Dlatego, kiedy zauważycie wiosną na pastwisku nieprzytomną krowę, warto wziąć pod uwagę, czy owa nie skonsumowała wcześniej tegoż kwiatka.
Ale nie dla wszystkich zwierząt przebiśniegi są kwiatami, które należy omijać. Jako roślina miododajna, stanowi często jedyny pokarm dla zbyt wcześnie wybudzonych pszczół. Zapewne w podziękowaniu za ten dar, natura pomogła przebiśniegom w rozmnażaniu. Otóż mniej więcej w czerwcu, kiedy torebki nasienne dojrzewają i otwierają się, pracowite mrówki roznoszą śnieżyczkowe nasiona.
Przebiśniegi wbrew pozorom nie są trudne w uprawie jeśli trafią na żyzną glebę i półcieniste stanowisko, najlepiej pod drzewami.  Rozmnażają się dość łatwo i bez pomocy człowieka, ale gdyby człowiek chciał im pomóc, najlepiej zrobić to przez podział kęp cebulowych, między czerwcem a wrześniem. Wysiane z nasion zakwitają, niestety, dopiero po kilku latach (bywa, że po sześciu!).
Cieszmy oczy tymi pięknymi kwiatami, zanim ustąpią miejsca krokusom i żonkilom :)