• Tak myślę
    • Myślę, że…
    • Przeczytane
  • Kuchnia
    • Przepisy
      • Przetwory
      • Z mąki, kaszy, ryżu, makaronu…
      • Napoje, soki, syropy
      • Z warzyw, owoców i ziół
      • Ciasta, ciastka, desery
  • Natura
    • Świat roślin
      • Rośliny ozdobne
      • Zioła
    • Świat zwierząt
  • Zdrowie i uroda
    • Kosmetyki
    • Pielęgnacja
    • Po pierwsze – zdrowie
  • Miejsca
    • Wydarzenia
    • Podróże
  • Polityka prywatności i plików cookies
  • Home
  • O mnie
Shayneen
Biegnę z wilkami
Ciasta, ciastka, deseryPrzepisy

Babeczki z owocami

by Shayneen 6 marca 2016
written by Shayneen

Mamy niedzielny poranek, więc coś słodkiego na niedzielę – przepis na babeczki. Prosty, szybki, a babeczki pyszne. Ja użyłam jako dodatku bananów, daktyli, brzoskwiń i winogron, ale z powodzeniem możecie zastąpić je swoimi ulubionymi (lub tymi, które akurat pod ręką) owocami.

3 szklanki mąki
2 duże jajka
3/4 szklanki oleju
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1/3 – 1/2 tabliczki czekolady deserowej (startej na grubej tarce)
dowolne owoce

Jajka utrzeć z cukrem (lub zmiksować mikserem). Dodać mleko i olej, cały czas ucierając. Następnie wsypać mąkę, sól i proszek do pieczenia. Kiedy masa będzie miała ładną, gładką konsystencję, dodać startą czekoladę. Wymieszać. Foremki do babeczek (mogą być metalowe, silikonowe, kamionkowe… lub papierowe jednorazówki) wypełnić ciastem do 1/2 wysokości. Na wierzchu ułożyć kawałki owoców. Wstawić do piekarnika, nagrzanego wcześniej do temp. 180 stopni C i piec około 15 – 17 minut na złoty kolor. Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem. Smacznego ;)

Babeczki z owocami i cukrem pudrem

Babeczki z owocami i cukrem pudrem

6 marca 2016 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Przebiśniegi
Rośliny ozdobneŚwiat roślin

Zakwitły przebiśniegi

by Shayneen 27 lutego 2016
written by Shayneen

W ogrodach, w lasach, na polanach – bielą się przebiśniegi. Zimy mamy ostatnio bardzo łagodne, więc -wbrew swej nazwie – rzadko mają okazję przebijać się do słońca przez warstwy śniegu. Niemniej jednak należy podziwiać te drobniutkie kwiatki za wytrwałość i… odwagę, bowiem to właśnie one torują drogę ku wiośnie wszystkim innym roślinom.
Pamiętam je z dzieciństwa, rosnące w ogródku mojej babci, tuż przy dróżce okalającej dom. Niestety, pewnego dnia ktoś z rodziny wpadł na pomysł, by dróżkę wybetonować, zahaczając niefortunnie o miejsce, w którym rosły. Cóż, beton to nie śnieg, niestety…
Przebiśniegi (Galanthus nivalis), zwane również śnieżyczkami (a w dawnych czasach gładyszami), to byliny z rodziny amarylkowatych. W Polsce, jak i w wielu innych krajach, podlegają ochronie gatunkowej na stanowiskach dzikich. Legenda głosi, że to właśnie dzięki nim, zastosowanym jako odtrutka, Odyseusz powrócił do świata żywych po knowaniach podstępnej Kirke. Może coś w tym jest, ponieważ przebiśniegi, poza tym, że są roślinami silnie trującymi, mają szerokie zastosowanie w farmacji – głównie w chorobach o podłożu neurologicznym, a także w leczeniu Alzheimera. Niestety, ich przypadkowe zjedzenie przez zwierzęta, nawet tak duże jak krowy czy owce, często prowadzi do utraty przytomności. Dlatego, kiedy zauważycie wiosną na pastwisku nieprzytomną krowę, warto wziąć pod uwagę, czy owa nie skonsumowała wcześniej tegoż kwiatka.
Ale nie dla wszystkich zwierząt przebiśniegi są kwiatami, które należy omijać. Jako roślina miododajna, stanowi często jedyny pokarm dla zbyt wcześnie wybudzonych pszczół. Zapewne w podziękowaniu za ten dar, natura pomogła przebiśniegom w rozmnażaniu. Otóż mniej więcej w czerwcu, kiedy torebki nasienne dojrzewają i otwierają się, pracowite mrówki roznoszą śnieżyczkowe nasiona.
Przebiśniegi wbrew pozorom nie są trudne w uprawie jeśli trafią na żyzną glebę i półcieniste stanowisko, najlepiej pod drzewami.  Rozmnażają się dość łatwo i bez pomocy człowieka, ale gdyby człowiek chciał im pomóc, najlepiej zrobić to przez podział kęp cebulowych, między czerwcem a wrześniem. Wysiane z nasion zakwitają, niestety, dopiero po kilku latach (bywa, że po sześciu!).
Cieszmy oczy tymi pięknymi kwiatami, zanim ustąpią miejsca krokusom i żonkilom :)

 

 

27 lutego 2016 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
PrzepisyPrzetwory

Pyszny dżem śliwkowo – jabłkowy… z niespodzianką :)

by admin 5 października 2015
written by admin

Podczas wczorajszego przyrządzania soku z czarnego bzu, na sicie sokownika pozostało sporo tzw. wytłoków. Jak na oszczędną poznaniankę przystało, postanowiłam wycisnąć z nich wszystko, co się dało :) Dużo tego nie nie wyszło – raptem niecała szklanka, ale … W sąsiednim garnku przecudnie pachniał dżemik śliwkowo – jabłkowy, wiec eksperymentalnie wrzuciłam bzowe wytłoki (przetarte przez sito, bez pestek) i wyszło coś przepysznego! Okazało się bowiem, że czarny bez swoim charakterystycznym smakiem “złamał” pospolitość śliwek i jabłek, i nadał całości aromatu egzotyki. Do tego mały dodatek w postaci szczypty cynamonu i kilku listków mięty … Mniam … :)

Podaję Przepis:

1/2 kg śliwek
1/2 kg jabłek
60 dag cukru (jeśli lubicie mniej słodki, możecie użyć nieco mniej cukru, ok. 40 dag)

szczypta cynamonu
8-10 listków świeżej mięty
przetarta miazga z rozgotowanych jagód czarnego bzu (u mnie niecała szklanka )

Śliwki i jabłka umyć. Ze śliwek usunąć pestki, z jabłek skórki i gniazda nasienne. Owoce rozdrobnić, wrzucić do garnka, zasypać cukrem. Gotować, aż owoce puszczą sok i się w nim pięknie rozgotują. Dodać miazgę z bzu czarnego, cynamon oraz miętę i gotować, mieszając, jeszcze kilka minut. Nakładać gorący dżem do słoików, szczelnie zamknąć. Ja dodatkowo pasteryzuję 10-15 minut.

Dżem Śliwkowo-jabłkowy z Czarnym bzem

 

5 października 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Napoje, soki, syropyPrzepisyPrzetwory

Sok lub syrop z czarnego bzu

by admin 4 października 2015
written by admin

Wczoraj obiecałam przepis na sok i syrop z czarnego, dzikiego bzu. Jak też wspomniałam w poprzednim poście, teraz jest najlepsza pora na ich przyrządzanie z uwagi na idealną dojrzałość jagód – są duże, prawie zupełnie czarne, wręcz napęczniałe od wartościowego soku.
Zarówno sok jak i syrop robię w sokowniku. Naczynie otrzymałam w procesie dziedziczenia, ale gdybym musiała podjąć decyzję o jego zakupie, byłaby na pewno pozytywna. Przez wiele bowiem lat sokownik ułatwiał mi pracę i nie zliczę, ile litrów soku przetoczył :)
A teraz bez zbędnego gadania zabieramy się do pracy… Baldachy dojrzałego bzu płuczemy i obrywamy jagody (nigdy nie obrywamy przed płukaniem, ponieważ wypłuczemy cenny sok!). Wrzucamy na sito w sokowniku (nie zapomnijcie nalać wody do dolnego naczynia! Ja kiedyś zapomniałam :D ), przesypując cukrem w proporcji: 1 kg cukru na 1 kg jagód przy syropie i 70-80 dag cukru z 1 szklanką wody przy soku. Jagody warto lekko zmiażdżyć, wtedy łatwiej i szybciej puszczą sok. Ja robię to tłuczkiem do ziemniaków :) Podgrzewamy naczynie i sukcesywnie zlewamy sok, który wylatuje rurką lub kranikiem (w zależności od budowy sokownika). Warto zlać całość najpierw do garnka i spróbować, czy jest wystarczająco słodki. Gorący przelać do wyparzonych słoików lub butelek, zamknąć i ustawić do góry dnem. Można też, tak jak ja robię, pasteryzować ok. 10 minut – daje mi to pewność, że słoiczki na pewno się zamkną.
A co, jeśli nie ma w domu sokownika? Wrzucić jagody do dużego garnka, przesypać cukrem, wlać odrobinę wody i doprowadzić do wrzenia. Gotować, od czasu do czasu miażdżąc owoce. Następnie przetrzeć przez gęste sito i zlać do słoików. Dalsza “procedura” jak wyżej :)
Tym prostym sposobem otrzymujecie miksturę, która będzie stawiała na nogi całą rodzinę w okresie wzmożonej zachorowalności na przeziębienia, grypę, anginę, która wypędzi z was kaszel i katar, a stosowana zapobiegawczo, odsunie widmo każdej zimowej “zarazy” :) Bądźcie zdrowi :)

Jagody bzu zasypane cukrem

4 października 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
NaturaZioła

Bez czarny (Sambucus nigra L.) – jagody

by admin 3 października 2015
written by admin

Dziki bez czarny, zwany często bzem lekarskim, bzowiną lub -po poznańsku- hyćką, jest rośliną wpisaną wręcz w nasz polski krajobraz i pewnie dlatego często lekceważoną, niezbyt docenianą. Szkoda, bo praktycznie od wiosny do jesieni dostarcza swych cennych składników, byśmy mogli za ich pomocą podreperować swoje zdrowie. Wiosną są to kwiaty, jesienią jagody. Z tego, co wyczytałam, w dawnych czasach wykorzystywano też korę i liście tego krzewu.
Od końca sierpnia do połowy października można zbierać jego dojrzałe jagody. Określenie “dojrzałe” jest niezwykle istotne, ponieważ niedojrzałe, zielone i zaledwie lekko czerwone jagody zawierają bardzo duże ilości szkodliwej, trującej substancji – sambunigryny. Co prawda owoce dojrzałe także ją zawierają, jednakże nieco mniej. W każdym razie sambunigrynę całkowicie “unieszkodliwia” poddanie jagód obróbce termicznej i w takiej właśnie postaci stosujemy przetwory z bzu czarnego w naszej kuchni… i w medycynie domowej ;)
Jagody bzu czarnego zbieram zazwyczaj sukcesywnie, w miarę dojrzewania na krzewach. Zaczynam na przełomie sierpnia i września, by zakończyć w połowie października. Te październikowe zawierają zdecydowanie więcej soku. Dla przykładu: z tej samej ilości owoców zebranych we wrześniu, wyszło mi o dwie buteleczki po “Kubusiu” mniej soku niż wczoraj :)
Syropem i sokiem z bzu czarnego ratowałam moje dzieciaki we wczesnym dzieciństwie, kiedy bardzo dużo chorowały, a lekarze załamywali ręce… i przepisywali kolejny antybiotyk :/ Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, stanęła na mej drodze pewna bardzo mądra starsza pani, która odkryła przede mną właściwości jagód “hyćki” i nauczyła robić syropy oraz soki. Specyfiki te po dziś dzień stawiają nas na nogi podczas jesienno-zimowych przeziębień.
A na co jeszcze stosuje się jagody bzu czarnego? Na problemy z przemianą materii, jako łagodny środek przeczyszczający, moczopędny w schorzeniach układu moczowego, napotny i uodparniający, w chorobach reumatycznych i rwie kulszowej, a także jako środek wspomagający usuwanie toksyn z organizmu. Te niepozorne, czarne kuleczki to bogactwo między innymi pektyn, garbników, soli mineralnych, witaminy C, witamin z grupy B oraz prowitaminy A.
Zbierajcie zatem czarny bez, a jutro napiszę wam, jak wyczarować z niego pyszny syrop lub sok :)

3 października 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Myślę, że...Tak myślę

Powracam… i proszę o wyrozumiałość :)

by admin 20 września 2015
written by admin

Po wielu potrzebnych (i niepotrzebnych też!) zawirowaniach powracam – tym razem z własną domeną i własnym hostingiem. Wiosną były próby całkiem nowego bloga pod domeną rusticnook.pl, ale po wielu przemyśleniach, wspartych poradami z zewnątrz, postanowiłam postawić bloga na dodatkowej domenie (shayneen.pl), by tamtą zachować w oczekiwaniu na przenosiny mojego starego bloga “blogspotowego”, który od ponad roku płata mi niezłe figle, wyświetlając posty z prawie rocznym opóźnieniem! WordPress to krok, na który chyba każdy bloger decyduje się prędzej czy później. W moim przypadku było to “później”, ale… No, co będę wam ściemniać – bałam się tego WordPressa, jak cholera! I nadal się boję! Dlatego proszę o wyrozumiałość, bo jak to ze mną bywa, postanowiłam i tym razem wszystko opanować sama, jako ta Zosia Samosia. Pewnie jeszcze dużo wody upłynie, zanim zacznie się tutaj robić ładnie i składnie, bo panel wordpressowy to dla mnie totalny kosmos, pomijając fakt, że każde puste miejsce też trzeba czymś zapełnić :) Aczkolwiek… Zapełniać będzie czym, bowiem zaczęłam niedawno całkiem nowe życie, w zupełnie nowym miejscu i właśnie temu mojemu mierzeniu się z “nowym” chcę poświęcić tego bloga. A jak to się stało, że nastało “nowe”, jak krok po kroku do niego dochodziłam i czym mnie cały czas zaskakuje – o tym w kolejnych wpisach. Wpisach, które poprzeplatane będą teraźniejszością, moimi wyczynami rękodzielniczymi (będzie DIY!), eksperymentami kulinarnymi (o to prosili czytelnicy mojego starego bloga), światem roślin (ziół!) i zwierząt, do których mi teraz bliżej, bom na wsi! :)

Takim pięknym latem przywitało mnie moje nowe miejsce na ziemi ;)
lato_2015

20 września 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newer Posts
Older Posts
Shayneen

Witaj! Mam na imię Małgorzata – dla przyjaciół ‘Shayneen’ – i… “biegnę z wilkami” ;) O tym, co dotychczas napotkałam na swej drodze biegnąc, przeczytasz tutaj: >>>>>

Archiwum wpisów

Ostatnie komentarze

  • Shayneen - Szypszyniec różany – jesienny cud natury
  • Shayneen - Murzynek rabarbarowo-jabłkowy

Tagi

bez czarny ciastka imbirowe cukinia dzika róża dżem galas szypszyńca różanego imbirki jabłka jabłka cynamonowo-waniliowe klopsy gryczane kosmetyki kwiat mniszka mniszek lekarski murzynek Organic Life pasta do chleba placek placek owocowy placek z rabarbarem placki placki z cukinii problemy wsi przetwory z zielonych pomidorów rabarbar rogale rogaliki drożdżowe sałatka na zimę z zielonych pomidorów sałatka zimowa sałatka z zielonymi pomidorami smalec smalec wegatariański smalec z fasoli syrop szypszyna szypszyniec różany słodkości słodycze tofu wypieki wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego włoska kuchnia zapiekanka zapiekanka warzywna zielone pomidory z kasy gryczanej

Archiwum wpisów

  • Facebook
  • Twitter

@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Shayneen
  • Tak myślę
    • Myślę, że…
    • Przeczytane
  • Kuchnia
    • Przepisy
      • Przetwory
      • Z mąki, kaszy, ryżu, makaronu…
      • Napoje, soki, syropy
      • Z warzyw, owoców i ziół
      • Ciasta, ciastka, desery
  • Natura
    • Świat roślin
      • Rośliny ozdobne
      • Zioła
    • Świat zwierząt
  • Zdrowie i uroda
    • Kosmetyki
    • Pielęgnacja
    • Po pierwsze – zdrowie
  • Miejsca
    • Wydarzenia
    • Podróże
  • Polityka prywatności i plików cookies
  • Home
  • O mnie