• Tak myślę
    • Myślę, że…
    • Przeczytane
  • Kuchnia
    • Przepisy
      • Przetwory
      • Z mąki, kaszy, ryżu, makaronu…
      • Napoje, soki, syropy
      • Z warzyw, owoców i ziół
      • Ciasta, ciastka, desery
  • Natura
    • Świat roślin
      • Rośliny ozdobne
      • Zioła
    • Świat zwierząt
  • Zdrowie i uroda
    • Kosmetyki
    • Pielęgnacja
    • Po pierwsze – zdrowie
  • Miejsca
    • Wydarzenia
    • Podróże
  • Polityka prywatności i plików cookies
  • Home
  • O mnie
Shayneen
Biegnę z wilkami
zapiekanka warzywna
KuchniaPrzepisyZ warzyw, owoców i ziół

Zapiekanka warzywna

by Shayneen 15 października 2018
written by Shayneen

Sezon jesienny jest bogaty w warzywa… a warzywa w tym okresie najbogatsze w witaminy, dlatego dzisiaj – zapiekanka z warzyw!

jedna duża lub dwie mniejsze cukinie
4 – 5 dużych pomidorów
2 – 3 duże, ugotowane w mundurkach i obrane ziemniaki
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
20 dag żółtego sera, startego na tarce
1 jajo
olej do smażenia
jogurt naturalny lub “coś” typu grackiego ;)
sól, pieprz, przyprawy: bazylia, tymianek, oregano

Cebulę pokroić w krążki i razem ze zmiażdżonym czosnkiem zeszklić na oleju. Cukinię obrać ze skórki, jeśli potrzeba – usunąć nasiona, pokroić w cienkie plastry, które należy posolić i odstawić na 15 – 20 min. Następnie opłukać z soku i pozostałości soli, osuszyć papierowym ręcznikiem. Naczynie do zapiekania posmarować olejem lub oliwą i układać warstwami warzywa: plastry cukinii, cebulę z czosnkiem, ziemniaki i pomidory pokrojone w plastry. Warstwy można według uznania posypywać ziołami, a co drugą lekko sypnąć żółtym serem. Jogurt wymieszać z przyprawami oraz jajkiem i zalać zawartość formy, na wierzchu ułożyć kilka plastrów pomidora, posypać suszonym oregano i warstwą żółtego sera. Zapiekać w piekarniku w temp. 180 stopni przez ok. 60 minut. Taka porcja wystarcza, by nakarmić głodną rodzinę :)

Przepis – oryginalny tekst i zdjęcie – pochodzi z mojego zamkniętego bloga “Rustic Nook do kuchni” i ukazał się pierwotnie 4 października 2014 roku.

15 października 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Jabłka cynamonowo-waniliowe
KuchniaPrzepisyPrzetwory

Jabłka cynamonowo – waniliowe

by Shayneen 10 października 2018
written by Shayneen

Stałam się szczęśliwą posiadaczką kilku kilogramów jabłek! Jabłuszka czyste ekologicznie, odmiany bliżej mi nieznanej, ale na pierwszy rzut oka widać, że to z odmian starych, co to w sklepach nie uświadczysz. Jakieś jesienne, twardawe, aczkolwiek dość słodkie… W takiej ilości, niemożliwej do szybkiej, bezpośredniej konsumpcji szkoda, by się zmarnowały, więc… przetwory!
Jabłka z cynamonem i cukrem waniliowym, które zimą można wykorzystać do nadziewania naleśników, rogalików, babeczek bądź innych wypieków. Dla mnie pychota, bo uwielbiam cynamon!

2,5 kg jabłek (obranych i pozbawionych gniazd nasiennych)
1 szklanka wody
1 szklanka cukru 
1 paczka cukru waniliowego (jeśli jabłka są słodkie, bierzemy małe opakowanie, jeśli kwaśne – duże)
3/4 łyżki cynamonu 

W dużym garnku zagotować wodę z cukrem i wsypać pokrojone w kostkę jabłka. Gotować, ciągle mieszając, około 15 minut. Dodać cukier waniliowy oraz  cynamon i ponownie gotować przez około 10 minut. Jabłka powinny być miękkie, ale nie rozgotowane. Przełożyć do słoików, zamknąć i pasteryzować 10 – 15 minut. Można po nałożeniu słoiki odwrócić do góry dnem i odstawić, pomijając pasteryzację, ale ja z reguły pasteryzuję… dla bezpieczeństwa :)

Przepis – oryginalny wpis i zdjęcia – pochodzi z mojego zamkniętego bloga “Rustic Nook od kuchni” i ukazał się pierwotnie 4 października 2014 roku.

10 października 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Rogale na drożdżach
Ciasta, ciastka, deseryKuchniaPrzepisy

Rogaliki drożdżowe

by Shayneen 29 września 2018
written by Shayneen

Dzisiaj będzie coś na słodko… Słotna jesień zbliża się wielkimi krokami, coraz więcej czasu spędzać będziemy w domu pod ciepłym kocem, z dobrą książką, kawą czy herbatą, dlatego warto od czasu do czasu zafundować sobie słodki drobiażdżek. Zatem – rogaliki drożdżowe. Przepis sprawdzony przeze mnie wielokrotnie, wszedł na stałe do “kanonu” mojej kuchni rodzinnej, dlatego polecić go mogę z czystym sumieniem.

5 dag drożdży
po 5 dag masła i margaryny (ale może być też sama margaryna)
4 szklanki mąki 
10 dag cukru
2 jaja
szklanka mleka
szczypta soli
szczypta gałki muszkatołowej
skórka otarta z wyszorowanej cytryny (ale niekoniecznie)
nadzienie: dżem, marmolada, konfitura, masa orzechowa, makowa – do wyboru

Szklankę mąki wymieszać z drożdżami oraz z 1/2 szklanki ciepłego (nie gorącego!) mleka i pozostawić w ciepłym miejscu, by podwoiło swoją objętość. Następnie do miski z wyrośniętym rozczynem dodać resztę przesianej mąki, jaja utarte z cukrem na jednolitą masę i szczyptę soli. Wymieszać, wyrabiać ciasto. Dolewać stopniowo stopioną, przestudzoną margarynę (lub margarynę i masło) oraz resztę letniego mleka. Pod koniec wyrabiania dodać szczyptę gałki muszkatołowej i ewentualnie tartą skórkę cytrynową. Dalej wyrabiać do momentu, aż ciasto będzie odstawać od miski i nie będzie za bardzo lepić się do rąk (można troszkę podsypywać mąką – nie za dużo). Z ciasta uformować kulę i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto wałkować na posypanej mąką stolnicy na placek grubości ok. 1- 1,5 cm.  Z ciasta wycinać nożem trójkąty, u podstawy nakładać łyżeczką nadzienie i zawijać w kierunku wierzchołka, uważając, by nadzienie nie wypływało na zewnątrz. Uformować rogaliki, zawijając końce lekko do środka, i układać na blasze posmarowanej tłuszczem lub zabezpieczonej papierem do pieczenia, pozostawiając między rogalikami “bezpieczne” odległości. Ponownie odstawić do wyrośnięcia. Piec w temp. ok. 180 – 200 st. C przez 15 minut (do momentu, aż rogaliki ładnie się zrumienią). Po upieczeniu posypać cukrem pudrem lub polukrować. Smacznego! :)

Rogale na drożdżach
Rogaliki na drożdżach

Przepis – oryginalny tekst i zdjęcia – pochodzi z mojego zamkniętego bloga “Rustic Nook od kuchni” i ukazał się pierwotnie 21 września 2014 roku.

29 września 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Smaleec wegański
KuchniaPrzepisyZ warzyw, owoców i ziół

Smalec wegetariański, czyli coś do chleba

by Shayneen 17 września 2018
written by Shayneen

Jestem wegetarianką i bardzo często spotykam się z pytaniem: “To z czym ty właściwie jesz chleb?” :) Ogólnie, to ja chleba jem naprawdę niewiele, aczkolwiek lubię od czasu do czasu samodzielnie go upiec. A z czym jem? Jakieś fajne sery (bo nabiał w ograniczonych ilościach stosuję w diecie… jeszcze!), pasztety wegetariańskie, no i oczywiście różne bezmięsne pasty… Pamiętam, jak pierwszy raz w domu rzuciłam hasło: “Idę po fasolę. Zrobię smalec wegetariański!”. Omal nie zadzwonili po pogotowie, sądząc, że matka zmysły postradała. Potem kręcili się w kuchni, pytając, co tak super pachnie, a po jego upichceniu nie chcieli nawet czekać, by przestygł w lodówce. Pół michy zostało pochłonięte “na ciepło”.

Pierwszy przepis zaczerpnęłam z bloga Marty:  http://www.jadlonomia.com/ i każdy następny był przeze mnie nieco modyfikowany, ponieważ moje żarłoki prosiły, by był mniej słodkawy. Teraz wypracowałam sobie “technikę” i proporcje, które pasują wszystkim i dzisiaj właśnie smalec by Shayneen :)

Pozostaje jeszcze kwestia nazywania tej pasty “smalcem”… Hmm… Mi pasuje :)

szklanka białej fasoli np. Jaś
3 duże cebule
1 duże jabłko (lub dwa małe)
3 listki laurowe
po 2. kulki ziela angielskiego i jałowca
2 goździki
łyżka suszonego majeranku
po pół łyżeczki oregano, tymianku, bazylii i kurkumy
łyżka sosu sojowego
sól i pieprz do smaku
olej lub oliwa do smażenia

Fasolę namoczyć w zimnej wodzie – niech poleży 12 godzin. Zlać wodę, zalać świeżą, lekko osolić i gotować, aż lekko zmięknie, ale się nie rozgotuje. W tym czasie na dużej patelni lub w garnku rozgrzać olej lub oliwę, wrzucić obraną i posiekaną w drobną kostkę cebulę. Podsmażać, aż się leciutko zeszkli. Dodać obrane i pokrojone w kosteczkę jabłko oraz przyprawy: liście laurowe, ziele angielskie, jałowiec, goździki, majeranek, oregano, tymianek i bazylię. Podsmażać do miękkości, pilnując, by się nie przypalało (można podlać leciutko oliwą). Na tym etapie w kuchni pięknie pachnie, więc uważajcie, coby zapach nie zwabił żarłoków, którzy przyjdą wam wyżerać z patelni ;) … Następnie można usunąć z potrawy liście laurowe, ziele angielskie, jałowiec i goździki, ale ja usuwam tylko liście laurowe, ponieważ pozostałe lubię. Dodać sos sojowy i kurkumę (kurkuma fajnie, delikatnie barwi, poza tym, że jest bardzo zdrowa!). Dodać ugotowaną i odsączoną fasolę (wody z gotowania na razie nie wylewać!) i chwilkę razem podgotować. Lekko przestudzić, przełożyć wszystko do miksera i miksować na niskich obrotach, aż powstanie fajna pasta (nie za długo, by nie zrobiła się “paćka”!). Jeśli pasta jest zbyt gęsta i mikser nie może “uciągnąć” – dodać nieco wody z gotowania fasoli… Schłodzić i używać do smarowania pieczywa… I nie dziwić się, jeśli po kryjomu będą wyżerać łyżką :D

Z ogóreczkiem kwaszonym… pycha!!!

Smacznego!

(Przepis -oryginalny tekst i zdjęcia- pochodzi z mojego zamkniętego bloga “Rustic Nook od kuchni” i ukazał się pierwotnie 12 lipca 2014 roku. Do dnia dzisiejszego opracowałam minimum trzy modyfikacje przepisu i wszystkie są super, więc zapewne przy okazji je zamieszczę)

Smalec wegetariański
17 września 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Placki z cukinii
KuchniaPrzepisyZ warzyw, owoców i ziół

Placki z cukinii

by Shayneen 5 sierpnia 2018
written by Shayneen

Sezon na cukinię uważam za otwarty, dlatego bohaterka sezonu na dobre zagościła w mojej kuchni. Cukinia to takie fajne warzywko, które sprawdza się idealnie w daniach typu “coś z niczego”. Zatem dzisiaj… placki z cukinii z dodatkiem ryżu. Pycha!

jedna spora cukinia lub kilka mniejszych
1 – 1,5 woreczka ugotowanego ryżu
1 duży pomidor
1 ogórek kwaszony lub konserwowy
1 spora cebula
1 duży ząbek czosnku
1 mała, czerwona papryka lub ewentualnie papryka konserwowa
średnia marchewka
1 jajko
2 łyżeczki jasnego sosu sojowego
sól, pieprz, oregano, bazylia, kurkuma
mąka (do zagęszczenia ciasta)
oliwa lub olej do smażenia

Cukinię obrać, jeśli trzeba, wydrążyć środek z nasionami. “Łódeczki” cukinii posypać solidnie solą i odstawić, by puściła sok. Po ok. 20 – 30 minutach opłukać w zimnej wodzie, osączyć i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dodać ugotowany ryż, pokrojonego drobniutko pomidora, ogórka, roztarty ząbek czosnku, posiekaną paprykę, startą na drobnych oczkach marchewkę, posiekaną i zeszkloną na odrobinie oliwy cebulę, jajko, sos sojowy i przyprawy do smaku. Wymieszać i dodać tyle mąki, by ciasto uzyskało konsystencję tradycyjnych placków ziemniaczanych. Smażyć na oliwie lub oleju. Podawać z dowolnym sosem lub keczupem (u mnie na zdjęciu z sosem Tysiąca Wysp), aczkolwiek ja lubię sobie sypnąć od czasu do czasu… odrobinę cukru zamiast sosu. No, ale ze mnie już taki słodki ciuciuś :D
Przepis bierze udział w akcji “Tydzień z cukinią”, organizowanej przez “Mikser Kulinarny”.
(Przepis -oryginalny wpis i zdjęcie- pochodzi z mojego zamkniętego bloga “Rustic Nook od kuchni” i ukazał się pierwotnie 30 lipca 2014r.)

5 sierpnia 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Murzynek rabarbarowo - jabłkowy
Ciasta, ciastka, deseryKuchniaPrzepisy

Murzynek rabarbarowo-jabłkowy

by Shayneen 1 lipca 2018
written by Shayneen

Podam wam dzisiaj przepis na bardzo nietypowe ciasto typu “murzynek”.
Z podanych składników wychodzi całkiem spora blacha, pomijając fakt, że placek rośnie, jak głupi, więc spokojnie zaspokoi głód licznego towarzystwa. A że zniknie w tempie błyskawicznym, to druga sprawa ;D

30 dag rabarbaru i 70 dag jabłek (waga przed obraniem)
3 szklanki mąki
ok. 1,5 szklanki cukru (jeśli lubicie bardzo słodkie, mogą być 2.)
3 jajka
1,5 szklanki oleju
po 2 łyżeczki kakao (ciemnego, prawdziwego!) i cynamonu
2 łyżeczki sody oczyszczonej
cukier puder do posypania produktu finalnego ;)

Rabarbar obrać, jabłka obrać, wydrążyć i pokroić wszystko w kosteczkę. Jajka utrzeć z cukrem, a następnie, nie przerywając ucierania, dodawać olej. Kiedy wszystko ładnie nam się połączy, dodawać stopniowo mąkę, sodę, kakao i cynamon. Masa może być ciężka do ukręcenia, ale nie poddawajcie się – tak ma być ;) Na koniec dodać rabarbar i jabłka pokrojone w kosteczkę i dokładnie, mieszając łychą, połączyć z ciastem. Wyłożyć na blachę wymoszczoną papierem do pieczenia lub wysmarowaną tłuszczem i posypaną bułką tartą. Piec w temp. 180 stopni przez ok. 45-55 minut. Gotowe posypać cukrem pudrem. Jeśli ktoś woli, można polukrować lub polać masą czekoladową… Pycha!


Przepis (treść i zdjęcia oryginalne) pochodzi z mojego zamkniętego bloga “Rustic Nook od kuchni” i ukazał się pierwotnie 22 czerwca 2014 roku.

1 lipca 2018 2 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Placek z rabarbarem
Ciasta, ciastka, deseryKuchniaPrzepisy

Placek z rabarbarem

by Shayneen 1 czerwca 2018
written by Shayneen

Sezon na rabarbar powoli już się kończy, ale jeszcze przez 2-3 tygodnie może wam się trafić taki w całkiem niezłej kondycji ;) Osobiście bardzo lubię rabarbar – to taka miłość z dzieciństwa, która przeciągnęła mi się na lata dojrzałe i niesie miłe wspomnienia… Na ogródku mojej Babci rósł sobie “niekontrolowany” przez nikogo – to tu, to tam, i razem z kuzynem, będąc jeszcze w wieku wczesnoszkolnym, rwaliśmy go sobie, kiedy mieliśmy ochotę. Obrany, maczaliśmy w cukrze i tak pożeraliśmy… Może cukier w cukiernicy nie wyglądał apetycznie po takiej wyżerce, ale moja pamięć do dziś potrafi odtworzyć i ten niepowtarzalny smak, i tę beztroską, dziecięcą atmosferę wakacji, spędzanych u Babci…

Przepis na placek, który wam dzisiaj podaję, świetnie sprawdza się także z innymi owocami (truskawkami, jabłkami, agrestem, gruszkami, śliwkami…) i -co ciekawe- te placki zawsze się udają ;)

1/2 kostki masła roślinnego lub margaryny

2 jajka

1 szklanka cukru

1 szklanka mąki pszennej

1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

ok. 50 dag obranego i pokrojonego na kawałki rabarbaru (lub innych owoców)

Tłuszcz utrzeć z cukrem, wbić całe jajka i dalej ucierać na gładką masę. Dodać oba rodzaje mąki, wymieszane z proszkiem do pieczenia. Gdyby ciasto było bardzo gęste, możecie dodać kilka łyżek śmietany lub mleka. Blachę wysmarować tłuszczem i posypać tartą bułką lub wyłożyć papierem do pieczenia. Wylać ciasto i na wierzchu posypać je równomiernie kawałkami rabarbaru. Piec ok. 45 – 55 min. w temp. 180 stopni. Czas podaję orientacyjnie – najlepiej sprawdzać patyczkiem po 45 minutach, czy ciasto w środku nie jest surowe. Ja często piekę placki w prodiżu i zerkam przez szybkę, na jakim są etapie ;) Po upieczeniu posypać cukrem pudrem lub polukrować.

Placek z rabarbarem

(Przepis pochodzi z mojego zamkniętego bloga “Rustic Nook od kuchni” i jest dosłownie przekopiowany (tekst i zdjęcia). Ukazał się pierwotnie z datą: 5 czerwca 2014 roku).

1 czerwca 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Focaccia z rukolą
KuchniaPrzepisyZ mąki, kaszy, ryżu, makaronu...

Focaccia z rukolą

by Shayneen 3 maja 2018
written by Shayneen

Ludzie, jak ja uwielbiam proste potrawy! Takie, przy których nie muszę godzinami siedzieć w kuchni, bo jeśli chodzi o kucharzenie, to ja ogólnie leniwa jestem ;) Taka prawda, niestety… A wszelkiego rodzaju focaccie należą do takich właśnie potraw: proste, szybkie, z tego, co akurat pod ręką. Dzisiaj focaccia z rukolą. Składniki podaję na przysłowiowe oko, bo -tutaj kolejna moja wada- jakoś mi nie po drodze z wyliczaniem wszystkiego na gramy.

ok. 3 szklanki mąki pszennej (w tych trzech szklankach jedna może zawierać mąkę razową)
pół kostki drożdży
letnia woda (w sumie, nie wiem ile – na oko, żeby wyszło dobre ciasto; u mnie idzie około szklanki)
łyżka cukru
+/- 5 łyżek oliwy
sól, pieprz i inne przyprawy według upodobania (papryka, czosnek granulowany…)
rukola 

Drożdże rozkruszyć, wymieszać w misce z cukrem i letnią wodą, odstawić w ciepłe miejsce na 15-25 minut. Do przesianej mąki dodać oliwę, sól (i inne przyprawy) oraz wyrośnięty rozczyn drożdżowy. Wyrabiać ciasto tak długo, aż będzie odchodziło od ręki. W trakcie wyrabiania dodawać, w miarę potrzeby, mąkę lub wodę. Kiedy ciasto jest dobrze wyrobione, dodać do niego drobno posiekaną rukolę i ponownie wyrabiać. Odstawić, niech znów rośnie. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem, folią lub zwyczajnie – posmarować oliwą. Ciasto rozwałkować na okrągłe placki lub nadać mu kształt formy, w której będzie się piekło – jak wam wygodniej. Wierzch ciasta posmarować oliwą i wstawić do piekarnika nagrzanego do temp. 180 – 190 stopni. Piec do lekkiego zrumienienia ciasta. 

Focaccia ma to do siebie, że można ją łatwo modyfikować, dodając ulubione zioła, pokrojone w plasterki pomidory (również suszone), oliwki, a jeśli ktoś jest “mięsny” (ja akurat jestem wege), również pokrojoną drobniutko szynkę. Można ją konsumować na ciepło lub na zimno, ale raczej tego samego dnia, kiedy została upieczona, gdyż należy do ciast twardych i po upływie 24 godzin, jeśli nią w kogoś rzucimy, możemy zrobić krzywdę :D

Focaccia z rukolą
Focaccia z liśćmi rukoli


Uwaga! Wpis (dosłowny tekst i zdjęcia) pochodzi z mojego bloga “Rustic Nook od kuchni”, który w połowie maja 2018 zniknie z blogosfery. Nowa ustawa o RODO wprowadza tyle zamieszania, że nie chce mi się prowadzić wielu blogów, dlatego wprowadzam “optymalizację” i sukcesywnie będę przenosiła wpisy z bloga kulinarnego na shayneen.pl. Jednocześnie zdaję sobie sparwę z tego, że nie będą Wam działały linki do przepisów na Durszlaku, Mikserze Kulinarnym i w innych miejscach ;)  – cóż, coś tracimy, by coś innego zyskać z czasem ;) … Natomiast zastanawiam się, co zrobić z blogiem “Rustic Nook” na Bloggerze. W związku z tym, że ma mnóstwo wyświetleń i masę przydatnych wpisów, a także liczne przekierowujące linki, pododawane przez czytelników na forach internetowych i w SM, prawdopodobnie kiedyś ogarnę dla niego to nieszczęsne RODO i udostępnię go (nie wiem, kiedy) tylko jako “blog historyczny” -takie blogowe ‘in memoriam’, natomiast reszta “będzie się działa” tutaj i… jeszcze gdzieś :) Ale to przyszłość pokarze :)

3 maja 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Kiełki gorczycy
Po pierwsze - zdrowieZ warzyw, owoców i ziół

Kiełki gorczycy – kiełkuj, jedz, ciesz się zdrowiem!

by Shayneen 5 marca 2018
written by Shayneen

Początek marca to zwykle czas wzmożonej zachorowalności na grypę i inne grypopodobne świństwa. W tym roku nie inaczej – wszyscy kaszlący, kichający, wstrząsani dreszczami, oblegają przychodnie lekarskie. Wczoraj w necie wyczytałam, że ponoć w ZUS-ie zabrakło druków L4, tak duże są zamówienia ze strony ośrodków opieki zdrowotnej! Żeby było śmieszniej (?) i mnie dopadło… Czym więc wspomóc organizm, osłabiony po zimie, żeby ograniczyć prawdopodobieństwo zachorowania i konieczność brania leków? Nowalijki? Hmm, niekoniecznie – zważywszy na to, czym z reguły są nafaszerowane. W takim razie, co???

Kiełki!!!

Wszystkie kiełki to bomba witaminowa. W tych maleńkich, kiełkujących łodyżkach jest czasami o kilkadziesiąt razy więcej cennych składników niż w dojrzałej roślinie. Oczywiście, nie kiełkujemy zwykłych nasion, przeznaczonych do siewu w gruncie, gdyż są ona specjalnie zaprawiane chemicznie. Dzisiaj nie ma problemu z zakupem nasion na kiełki; można je nabyć w sklepach ze zdrową żywnością, ale również w stacjonarnych i internetowych sklepach ogrodniczych… Jakie kiełki polecam na początek?

Kiełki gorczycy

Kiełki gorczycy są łatwe w kiełkowaniu, po kilku dniach możemy się cieszyć pięknymi “plonami”. Poza tym ich działanie zdrowotno-urodowe jest bardzo wszechstronne! Co w nich takiego cennego?

Witaminy: A, B1, B2, C, E i K.
Składniki mineralne: siarka, żelazo, potas, fosfor, wapń, magnez, cynk, miedź, mangan, selen.
Pozostałe “cuda“: białko (nawet powyżej 30%), beta-karoten, niacyna, glikozydy (synalbina), chlorofil, antyoksydanty, kwasy omega-3 i omega-6.

Kiełki gorczycy, poza tym, że “doładują” nasz organizmy wszystkim, czego brakuje nam na przednówku, mają szerokie zastosowanie zdrowotne. Działają bakteriobójczo, przeciwzapalnie, przeciwgrzybicznie, mają zbawienny wpływ na układ pokarmowy, pobudzając trawienie, działając osłonowo na śluzówkę żołądka, pomagając przy nieżytach przewodu pokarmowego. Ze względu na zawartość antyoksydantów, działają antynowotworowo. Pomagają przy nadciśnieniu, lekko je obniżając. Co ciekawe, ze względu na swoje właściwości wykrztuśne i przeciwzapalne, są idealne przy wszelkich chorobach przeziębieniowych i układu oddechowego.

A jak wpływają kiełki gorczycy na urodę?

Ze względu na zawartość siarki i cynku zyskują nasze włosy, paznokcie i cera. Beta-karoten pobudza wzrost włókien kolagenowych, działając w ten sposób przeciwzmarszczkowo. Stosunkowo spora zawartość selenu, wspomagana dodatkowo witaminą E, poza tym, że również wzmacnia włosy i paznokcie, może łagodzić skórę podrażnioną i skłonną do alergii. Biorąc pod uwagę, że selen reguluje wydzielanie sebum, może warto, by kiełkami gorczycy zainteresowały się osoby z problemem przetłuszczającej się skóry?

Czy kiełki gorczycy mogą zaszkodzić?

Jak w przypadku każdego pokarmu, warto zachować umiar, by nie przedobrzyć ;) Spożycie kiełków gorczycy powinny kontrolować osoby chore na cukrzycę, ponieważ gorczyca ma działanie obniżające poziom cukru we krwi. Także niskociśnieniowcy nie powinni objadać się nimi bez opamiętania! Natomiast ze względu na zawartość naturalnych składników wolotwórczych, jedzenie kiełków gorczycy powinny skonsultować z lekarzem osoby mające problem z niedoczynnością tarczycy.

Jak kiełkować?

Osoby ambitnie podchodzące do uprawy kiełków, zaopatrzone są zazwyczaj w specjalne kiełkownice. Może ułatwiają sprawę, ale nie są niezbędne, tym bardziej, jeśli nie masz zamiaru kiełkować w ilościach hurtowych. Zupełnie wystarczy słoik z gazą, talerz wyłożony ligniną, lub – jak w moim przypadku – zwykłe sitko perlonowe.
Najważniejsze, by wstępnie dobrze przepłukać nasiona. Następnie zalać je letnią wodą w czystym słoiku i moczyć przez 6-8 godzin. Wymoczone nasiona ponownie dobrze przepłukać i… kiełkować wybranym przez siebie sposobem, spryskując je 2-3 razy dziennie…
Wiele osób twierdzi, że najwygodniejsze jest kiełkowanie w słoiku, obwiązanym gazą. U mnie ta metoda nie przeszła, a na profesjonalny kiełkownik:
a) szkoda mi kasy
b) szkoda mi miejsca w szafkach kuchennych na kolejne naczynie, niekoniecznie “codziennego użytku”.
Zatem, po moczeniu wstępnym, wysypuję nasiona na wspomniane wyżej perlonowe sitko, stawiam je na odpowiedniej wielkości misce i przykrywam pasującą pokrywką. Łatwiej mi też kilka razy dziennie chwycić za sitko i przepłukać nasiona pod strumieniem bieżącej wody.

Jak jeść kiełki?

Tutaj wystarczy, że wykażesz się nieograniczoną inwencją kulinarną… Dodawaj je do kanapek, sałatek, koktajli, jogurtów, posypuj nimi zupy i inne potrawy (tuż przed podaniem, by zachować jak najwięcej wartości odżywczych).

P.S. Żeby nie było wątpliwości – ja jadam kiełki wraz z nasionami ;)

5 marca 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
staw w mieście
Wydarzenia

Światowy Dzień Mokradeł

by Shayneen 31 stycznia 2018
written by Shayneen

W tym roku, po raz kolejny już, obchodzimy w dniu 2 lutego Światowy Dzień Mokradeł (World Wetland Day). Data ta nawiązuje do podpisanej 2 lutego 1971 roku, w irańskim mieście Ramsar, konwencji, zwanej odtąd Konwencją Ramsarską. Organem – depozytariuszem został Dyrektor Generalny  ONZ dla Wychowania, Nauki i Kultury (UNESCO), a siedzibą organizacji szwajcarskie Glad, gdzie co 3 lata odbywają się spotkania państw – sygnatariuszy. Istotnym jest, że sekretariat Konwencji prowadzi Światowa Unia Ochrony Przyrody.

Początkowo, czyli w roku 1971, Konwencję podpisało zaledwie 18 państw – dzisiaj jest ich już 169. Nasz kraj dołączył 22 marca 1978r. W chwili obecnej wszystkie obowiązki wdrażania postanowień Konwencji spoczywają na Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, w której powołano (w 2010 r.) Krajowy Sekretariat Konwencji Ramsarskiej.
Mamy w Polsce obecnie 16 chronionych obszarów wodno-błotnych, stanowiących tzw. “obszary Ramsar”, obejmujących swoim zasięgiem ponad 150 tys. ha. Są to (w kolejności wpisywania na listę): Rezerwat Przyrody Jezioro Łuknajno, Park Narodowy Ujście Warty, Rezerwat Przyrody Jezioro Karaś, Rezerwat Przyrody Jezioro Siedmiu Wysp, Rezerwat Przyrody Świdwie, Słowiński Park Narodowy, Biebrzański Park Narodowy, Stawy Milickie (Dolina Baryczy), Poleski Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy, Wigierski Park Narodowy, Rezerwat Przyrody Jezioro Drużno, torfowiska w Karkonoskim Parku Narodowym, Ujście Wisły, Stawy Przemkowskie, torfowiska w Dolinie Izery.

Głównym celem Konwencji stała się ochrona obszarów wodno-błotnych (m. in. bagien, torfowisk, zbiorników wodnych – zarówno tych naturalnych, jak i sztucznych, o wodach słodkich i słonych), a w szczególności ptactwa wodnego, dla którego obszary te są miejscem stałego lub czasowego bytowania. Z biegiem czasu zrodziła się idea powołania Światowego Dnia Mokradeł, który obchodzony jest od 1997 roku. Rokrocznie też przyświeca mu inne hasło, inna tematyka, by uświadomić społeczeństwo, jak ważna jest rola obszarów wodno-błotnych zarówno pod względem gospodarczym, jak i ekologicznym.

Światowy Dzień Mokradeł 2018 pod hasłem:

“Mokradła dla zrównoważonego rozwoju miast”

Tegoroczny Światowy Dzień Mokradeł ma nam uświadomić, jak ważne są mokradła dla terenów miejskich. Bo “mokradła” jakoś dziwnie kojarzą się mieszkańcom miast jedynie z bagnami i torfowiskami. Wczoraj zrobiłam małą sondę wśród znajomych i na pytanie, co to mokradła, wszyscy zgodnie odpowiadali “bagna lub torfowiska”! A przecież do “miejskich mokradeł” należą stawy, rzeki, oczka wodne, sztuczne zbiorniki wraz ze swoimi nadbrzeżami. Nawet zwykłe kałuże!  Rozważając tereny podmiejskie (które w szybkim tempie i tak staną się miejskimi) temat się rozszerza… o grzęzawiska, błota, podmokłe pola…

Człowiek to taka ekspansywna istota, że taranem idzie coraz dalej i dalej, zagrabiając przyrodzie wszystko, co stanie mu na drodze. Nawet teren podmokły dzisiaj nie stanowi problemu – można go osuszyć! Tylko rodzi się pytanie: co dalej? Co w zamian? Każdy skrawek ziemi zabrany naturze to także rośliny i zwierzęta, które -“eksmitowane”- gdzieś się muszą podziać. Albo zginąć, niestety…
Często w planach urbanistycznych nie uwzględnia się “miejskich mokradeł”. Sztuczne zbiorniki nie powstają, bo… zajmują miejsce, a te, które są i stoją na przeszkodzie, likwiduje się, zasypuje, by na ich miejscu postawić biurowiec, fabrykę, galerię handlową… Żeby było trochę humorystycznie, przypominacie sobie taką scenę z “Poszukiwany, poszukiwana”, kiedy genialny architekt chciał “przestawić” jezioro, bo mu psuło koncepcję urbanistyczną? Dzisiaj, nawet gdyby jakimś cudem “technicznie” dało się “przestawić”,  już się nie “przestawia” – dzisiaj się likwiduje i nie myśli, co będzie jutro. Smutne…

Na co więc chce zwrócić uwagę Konwencja Ramsarska, promując hasło “Mokradła dla zrównoważonego rozwoju miast”? Przede wszystkim na to, że:

  • mokradła redukują skutki powodzi, wchłaniając wodę powodziową
  • poprawiają jakość powietrza w miastach (i nie tylko), podnosząc wilgotność, dając ochłodę w czasie upałów; bogate skupiska przybrzeżnych roślin dostarczają tlenu
  • stanowią źródło wody pitnej
  • filtrują zanieczyszczenia, zarówno pochodzące z gospodarstw domowych, jak i z terenów przemysłowych i rolniczych
  • stanowią często tereny rekreacyjne, gdzie mieszkańcy mogą wypoczywać, uprawiać sport, obcując jednocześnie z fauną i florą
  • są źródłem utrzymania, najczęściej na terenach podmiejskich, dostarczając surowców produkcyjnych (np. wiklina), roślin leczniczych, pożywienia, dając możliwość rozwoju turystyki (nie tylko wodnej).

Myślę, że warto zainteresować się tegorocznym Światowym Dniem Mokradeł, tym bardziej, że jak co roku organizuje się z tej okazji wiele ciekawych imprez.

  • Wydział Biologii UW ma bardzo ciekawy program na dzień 3 i 4 lutego – warto skorzystać, wstęp wolny!
  • W dniu 2 lutego w Białymstoku spotkanie z Mateuszem Grygorukiem – pasjonatem i znawcą bagien.
  • Park Narodowy “Ujście Warty” organizuje w dniu 4 lutego super imprezę, powiązaną m. in. z prelekcją filmu “Bagna są dobre!”
  • Ten sam rewelacyjny film, obsypany nagrodami, można będzie obejrzeć również w Olsztynie, w Muzeum Przyrody, w dniu 7 lutego o godzinie 17:30 – także wstęp wolny!Wszystkim natomiast polecam dwie strony w sieci, na których można zgłębić temat:
    http://bagna.pl/
    http://bagnasadobre.pl/

 

31 stycznia 2018 2 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newer Posts
Older Posts
Shayneen

Witaj! Mam na imię Małgorzata – dla przyjaciół ‘Shayneen’ – i… “biegnę z wilkami” ;) O tym, co dotychczas napotkałam na swej drodze biegnąc, przeczytasz tutaj: >>>>>

Archiwum wpisów

Ostatnie komentarze

  • Shayneen - Szypszyniec różany – jesienny cud natury
  • Shayneen - Murzynek rabarbarowo-jabłkowy

Tagi

bez czarny ciastka imbirowe cukinia dzika róża dżem galas szypszyńca różanego imbirki jabłka jabłka cynamonowo-waniliowe klopsy gryczane kosmetyki kwiat mniszka mniszek lekarski murzynek Organic Life pasta do chleba placek placek owocowy placek z rabarbarem placki placki z cukinii problemy wsi przetwory z zielonych pomidorów rabarbar rogale rogaliki drożdżowe sałatka na zimę z zielonych pomidorów sałatka zimowa sałatka z zielonymi pomidorami smalec smalec wegatariański smalec z fasoli syrop szypszyna szypszyniec różany słodkości słodycze tofu wypieki wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego włoska kuchnia zapiekanka zapiekanka warzywna zielone pomidory z kasy gryczanej

Archiwum wpisów

  • Facebook
  • Twitter

@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Shayneen
  • Tak myślę
    • Myślę, że…
    • Przeczytane
  • Kuchnia
    • Przepisy
      • Przetwory
      • Z mąki, kaszy, ryżu, makaronu…
      • Napoje, soki, syropy
      • Z warzyw, owoców i ziół
      • Ciasta, ciastka, desery
  • Natura
    • Świat roślin
      • Rośliny ozdobne
      • Zioła
    • Świat zwierząt
  • Zdrowie i uroda
    • Kosmetyki
    • Pielęgnacja
    • Po pierwsze – zdrowie
  • Miejsca
    • Wydarzenia
    • Podróże
  • Polityka prywatności i plików cookies
  • Home
  • O mnie